W piątek raz jeszcze byłam w Sintrze :D Tym razem z Epim i Rodolfem. Ale może "wszystko" od początku:
o 9 miałam egzamin, w planach miałam przeczytać pytania i wyjść, ale powiedzmy że było "tak proste" ( słowa prowadzącego :P ) że zostałam do końca ;) Co ma być to będzie, nie wiem kiedy wyniki i żyję w błogiej nieświadomości :D
Wróciłam i zjedliśmy śniadanko. O 11.15 popędziliśmy jak szaleni do metra. Jogging " o poranku " to całkiem dobra rzecz, tylko potem z człowieka się pot leje jak ma za dużo warstw ubrań na sobie. No ale byliśmy we właściwym pociągu do właściwego miejsca. Nic takiego ciekawego się nie wydarzyło, zwiedziliśmy domek z ogródkiem szalonego alchemika, który był masonem i wykończeni, ale szczęśliwi wróciliśmy do domu ;]
Zdjęcia będą jak znajdę 4GB na dysku, żeby je przerzucić z aparatu :D
A zatem co ciekawsze ( wg mnie :P )
Chyba nigdy się nie przyzwyczaję do tego, że tu rośliny kwitną zimą :D
Śliczny piesek... śliczny... daj pyska! ;)
Mój śliczny szaliczek :D
naprawdę śliczny szaliczek :D:D:D
Jak nie zrzucić ze skały to chociaż przestraszyć... Kiedyś moje serce tego nie wytrzyma :P
Nie zapominam o moich korzeniach, kurzy gen ujawnia się w najbardziej nieprzewidzianych momentach ;]
Plakat do dziewiątej części Harrego Pottera czy piątej Zmierzchu? :>
Wcześniej był śliczny ogródek, tego ciekawego domku :)
2 komentarze:
napisz lepiej, kto Ci ten szaliczek przysłał.
Do NIKI: jeśli chodzi o szaliczek to wiadomo kto ...
A teraz rzecz dotycząca "plakatu"... Myślę, że twórcy wymienionych przez Ciebie filmów powinni wyrywać sobie ów plakat z rąk, ewentualnie przekrzykiwać się, licytując i podbijając cenę... Może czas pomyśleć o funkcji pn. MANAGER , w innym wypadku to zdjęcie będzie funkcjonowało jako "public domain"
Prześlij komentarz